Znasz redaktor Elżbietę Jaworowicz? Przyznam się, że kiedyś namiętnie oglądałam jej Sprawę dla reportera. Zawsze dziwiłam się, jak ona siedzi? Przede wszystkim jednak intrygowały mnie historie bohaterów reportaży. Niektóre wręcz demaskowały naiwność dorosłych osób. Ich losy powinny być przestrogą i lekcją, szczególnie dla nas, szóstek z plusem. Niestety pani Maria nie przepadałam za Elżbieta Jaworowicz. Szkoda! Dlaczego?

Historia pani Marii
Pani Maria z mężem całe życie ciężko pracowali. Dorobili się własnego mieszkania, wychowali dwoje dzieci i na emeryturze planowali wieść spokojne życie. Niestety mężczyzna zachorował i nagle zmarł. Pani Maria została sama w dużym mieszkaniu na czwartym piętrze w wielkiej płycie. Pewnego razu usłyszała od synowej.
— Co będzie mama jak księżniczka na wieży siedziała. Niech sprzeda mieszkanie, przeprowadzi się do mniejszego, po moim tacie — nagabywała ją młoda kobieta. Syn się nie odzywał.
— Za wynajem złotówki nie weźmiemy, wystarczą pieniądze za mamy mieszkanie — naciskała synowa.
Początkowo staruszka się opierała, a koleżanka nawet ją przestrzegała.
— Została na starych śmieciach.
— Przecież własne dziecko, nie zrobi mi krzywdy — uspokajała koleżankę i siebie.
Już wiesz, co było dalej?
Worek żalu i rozczarowań
Panią Marię poznałam kilka lat temu. Przychodziła po leki na serce, bolące nogi i na nerwy. Pewnego dnia nie wytrzymałam i spytałam się jej.
— Czym pani się denerwuje?
I rozwiązałam worek z żalem i lękiem o przyszłość. Już wtedy syn i synowa nachodzili ją regularnie, aby staruszka płaciła za wynajem klitki po teściu. Nie wystarczały im tłumaczenia, że oddała wszystkie pieniądze za sprzedane mieszkanie. Pewnego dnia synowa już się nie hamowała.
— A masz na to papier? — wykrzyczała staruszce prosto w oczy.
Gdy pani Maria opowiadała mi ocierała łzy. Za każdym razem powtarzała, że popełniła błąd i to nie jeden.
Nieprzewidywalna przyszłość
To niestety nie jest odosobniony przypadek. Starsi ludzie często naiwnie wierzą, że ich dzieci będą postępować uczciwie. Tymczasem rzeczywistość bywa nieprzewidywalna.
Zaprzyjaźniłam się z panią Marią, podtrzymywałam ją na duchu, próbowałam pomóc. Za moją namową zgodziła się na rozmowę z przedstawicielką miejskiego ośrodka pomocy społecznej. Pani Maria rozważała także przeprowadzkę do Domu Pomocy Społecznej. Przestała już liczyć na własne dzieci.
Prawnik prosi i radzi.
Dzieci są oczkiem w głowie i trudno uwierzyć, że mogą skrzywdzić własnych, już starszych rodziców. Jednak przykłady z programu Sprawa dla Reportera pokazują, że to możliwe.
Dlatego zebrałam kilka rad od specjalistów prawa spadkowego. Oni proszą, abyś.
- Sformalizował ustalenia, czyli każdą decyzję dotyczącą przekazania domu, mieszkania załatwił u notariusza. Zanim cokolwiek podpiszesz skonsultuj się z prawnikiem, najlepiej dwoma, abyś był pewny, że twoje prawa są zabezpieczone.
- Bądź ostrożny – nawet jeśli ufasz dzieciom, nie oddawaj im wszystkiego, co masz, za opiekę lub pokoik. Nie jeden ojciec, matka wylądowali w garażu, bez wody i ciepła. Później szukali pomocy u Elżbiety Jaworowicz, bo prawnik nie mógł już nic zrobić.
- Wyłącz emocje na czas decyzji – miłość do dzieci jest ważna, ale nie powinna oznaczać rezygnacji z twojego bezpieczeństwa. Zdarza się, że dzieci ulegają wpływom partnerów i zapominają o własnych rodzicach. Nawet często!
Obowiązkowa lektura
A na koniec proponuję, abyś obejrzał kilka odcinków Sprawy dla reportera. Być może lekcje u Elżbiety Jaworowicz, ochronią cię przed pochopną decyzją. Ucz się na cudzych błędach, bo twoje będą cię kosztować nie tylko spokój, przede wszystkim zdrowie.



