Jedno zdanie wypowiedziane w sklepowej kolejce potrafi zamieszkać w głowie na długie miesiące. „Ja już nikogo nie obchodzę” — powiedziała starsza kobieta. Od tego momentu zaczęłam się obawiać, że kiedyś powiem to samo. Czy ciebie też to czeka?

Zwykłe zakupy
W przerwie w pracy wpadłam do sklepu. Przed kasą wił się znajomy sznurek, obok w stały wypełnione koszyki. Starsza pani spojrzała na moje dwie bułki, jabłko i serek i ręką wskazała miejsce tuż przed sobą.
„Są jeszcze dobrzy ludzie na świecie” — pomyślałam.
Odbierając paragon podziękowałam kolejny raz i wtedy usłyszałam zdanie, które zatrzymało mnie w pół kroku.
— Nie musi pani dziękować… ja już nikogo nie obchodzę. Jestem prawie niewidzialna.
Zmarszczyłam czoło i się uśmiechnęłam, zaskoczyło mnie, co usłyszałam, wróciłam do pracy, ale słowa szły za mną krok w krok.
„Dlaczego starsza pani to powiedziała ?” — rozmyślałam.
Przypomniałam sobie, że moja babcia mówiła coś podobnego. Byłam dzieckiem i wtedy reagowałam jak potrafiłam.
— Babciu, co ty wygadujesz? — pocieszałam.
Teraz to zdanie mnie sparaliżowało.
Kiedy telefon przestaje dzwonić
Wieczorem w drodze do domu wciąż myślałam,
„Dlaczego ktoś mówi, że nikogo nie obchodzi?”
Przecież każdy ma rodzinę, znajomych, sąsiadów. Czy w obecnych czasach można być niewidzialnym? Czy to też może spotkać mnie?
No tak! Prawda może zaboleć. Przez lata wycierałyśmy nosy, robiłyśmy kanapki, woziłyśmy dzieci na angielski, trwałyśmy w związkach, byłyśmy „na posterunku” w pracy. Dotyczy to także panów. Ktoś zawsze coś od nas chciał, chociaż tylko zasilenia konta lub uregulowania rachunków. Czuliśmy się potrzebni.
Potwierdzał to dzwoniący telefon lub dźwięk powiadomień.
Nagle telefon ucichł. Najpierw na chwilę, potem na dłużej i na zawsze. I urodziła się myśl.
— „Skoro nikt nie dzwoni, może jestem mniej warta, może już nikomu niepotrzebna”.
Na dodatek dzwonek w drzwiach też zamilkł.
To nie brak ludzi, to zmiana roli
Czy to uczucie ma coś wspólnego z samotnością? Obawiam się, że nie. Niepotrzebne czują się osoby mieszkające same, ale też te z rodzinami, partnerami, wnukami tuż obok. Problemem nie jest brak ludzi, tylko zmiana naszego miejsca w świecie.
Przez większość życia byłyśmy „dla kogoś”. Gdy te role się kończą, pojawia się pytanie, którego wcześniej nie było:
— Jeśli nikt mnie nie potrzebuje, kim teraz jestem?
Masz doświadczenie, mądrość, uważność. Tylko czas zabrać ten bagaż w inne miejsce — tam, gdzie będzie potrzebny.

Nowe miejsce wybierasz sama
I tu tkwi sedno i pewna trudność. To nie koniec, tylko zmiana kierunku. Twoja wartość jest nadal wysoka. Masz doświadczenie, mądrość, uważność. Tylko czas zabrać ten bagaż w inne miejsce — tam, gdzie będzie potrzebny. Po sześćdziesiątce świat rzadko puka pierwszy. Dlatego zaparz herbatę i zapytaj siebie:
Gdzie chcę być? Komu chcę dawać swój czas i obecność?
Małe kroki wystarczą
Nie trzeba rewolucji. Wystarczy mały krok, rozmowa w sklepie, grupa przyjaciół ze wspólną pasją, działanie, miejsce, w którym ktoś czeka. Albo takie, w którym to Ty czekasz — z ciekawością, a nie z lękiem, że coś robisz dla siebie, a nie dla domu.
Nie musisz być wszystkim dla wszystkich.
Wystarczy, że będziesz kimś dla kogoś.
A bardzo często — i to dobra wiadomość — tym kimś możesz być na nowo dla siebie.
💌 Jeśli chcesz więcej takich refleksji i inspiracji, zapisz się na mój newsletter „Szóstka z plusem”. Co dwa tygodnie dostaniesz porcję ciepłych słów, pomysłów na dobre życie po 60 i motywacji, by czerpać z przeszłości i tworzyć piękną przyszłość. Każdy z nas ma inne doświadczenia. Jedni są bardziej ufni, inni przesadnie podejrzliwi. Najważniejsze jednak, by czuć się pewnie i bezpieczni
Do przeczytania




Niestety przypominamy o sobie dopiero, gdy przypadkiem wpadniemy na siebie w zamyśleniu nad swoimi sprawami.