
Ja introwertyczka lubię…
Ja introwertyczka lubię swoje towarzystwo. Szczególnie samotne wieczory. Wyłączam telefon, nie włączam TV. Taras, książka, herbata z cytryną wystarczą. Łączę się z gwiazdami, to moja tabletka nasenna.
Chwile z samą sobą dają mi odpoczynek. Z takich momentów czerpię moc na następny dzień. Podobnie urlopy, weekendy z dala od zgiełku i towarzystwa. Kiedyś było inaczej.
Ja introwertyczka omijam
Dzisiaj omijam tłok, sama siadam na ławce. Natomiast lubię obserwować miejski układ krążenia, dlatego czasami w parku patrzę jak się to wszystko kręci. To inspirujące momenty. A na emeryturze to ważne.
Mamy rodzinną przerwę w weselach, więc nie ma gdzie potańczyć, a lubię ruszać się w takt w muzyki. A przyjaciółki, koleżanki, koledzy? No cóż…
Od dawna energię życiową czerpię z własnej studni. Mało tego troszczę się, aby źródło była najlepszej jakości. Czasami koleżanka, kolega coś od siebie dołoży, ale nie zabiegam. Natomiast przyjaźń cenię.
Introwertyk i ludziowstręt
Mam ludziowstręt, wyznała koleżanka. Jest lekarzem, przyjmuje 30 pacjentów dziennie, od każdego dostaje problemy, setki. Po dniu pracy topię się w ludzkich sprawach, nie mam siły zadbać o siebie. Zamykam się w sobie, izoluję. Kiedyś lubiłam towarzystwo, odreagowałam na spotkaniach z koleżankami, dzisiaj jestem introwertyczką, wyznała. Z czasem sami się zmieniamy, a czasem zmusza nas praca.
Zamiana ekstrawertyka w introwertyka
Po pięćdziesiątce większość z nas staje się introwertykami. To moje obserwacje i opinia.
Niedawno spotkałam kolegę sprzed lat, zapamiętałam go z wianuszkiem koleżanek. Po rozwodzie bił kolejne rekordy. Gdy zachorował, został sam. Kilkakrotnie powtarzał, że jest mu z tym dobrze. Podróżuje, poznaje ludzi, ale zawsze wraca do domu, bo sam ze sobą czuje się najlepiej. Skąd ja to znam.
Po 50 wszyscy jesteśmy introwertykami
Po 50 niewiele nas może zaskoczyć. A przede wszystkim ludzie, nawet Ci blisko nas. Wszyscy chcemy tego samego, świętego spokoju i szacunku. Być może zawiodłaś się na bliskiej znajomości? A może nie interesują Cię sprawy innych? Mnie na pewno, chociaż, jeśli ktoś potrzebuje pomocy. Pomogę, bo introwertyk nie jest egoistą.
Po prostu odpoczywam we własnym towarzystwie. Nie zabiegam o ludzi wokół, oszczędzam uwag. Natomiast cenię przyjaźnie, szczególne z życia 1.0.
Introwertyczka w czteroosobowym pokoju
Pewnego dnia przeszłam sama siebie. Zanim zdecydowałam się jogę w górach, zapytałam Asi, czy są jedynki? Nie ma. I wtedy wyrosły schody. Nie dam rady, gdzie się schowam, ukryję. Gdy w deszczowym dzień wsiadłam do samochodu, schody wystrzeliły w kosmos. A chór w głowie, powtarzał… po co Ci to? Będziesz się źle czuła.
Nie uciekłam z progu ani pod ukryciem pierwszej nocy. Przeżyłam inspirujący weekend w czteroosobowym pokoju z moimi niedoszłymi córkami. Mądre fajne dziewczyny. Ja taka nie byłam, wspominałam z tęsknotą.
Czasami nawet introwertyczka gotowa jest się przełamać. Wtedy wybieram coś dla ciała, dusza się przy tym nakarmi. Wyjechałam już nie raz i się nie zawiodłam. Nawet nie pytam o jedynkę, nie mam wyobrażeń, jadę zebrać coś dla siebie. Jadę po inspirację.
Wpis pożyczyłam z forum.
Alez to przeciez wszystko takie oczywiste jest… Mysle ze wiekszosc z nas tak ma…Dlaczego oczywiste? Jestesmy juz dojrzalymi kobietami. Mamy tak wiele doswiadczen…niewiele nas juz moze zaskoczyc. Jak jest sie mlodym znajomosci przychodza tak po prostu zwyczajnie. Czlowiek niczego tak nie analizuje nie zastanawia sie.. Tak jak ze wszystkim. Od jazdy na rowerze przez przygodny seks do skoku na bungee. Poznawanie nowych osob w tym wieku jest trudne. Mamy taki bagaz doswiadczen.. Z jednej strony tyle do powiedzenia potrzebe wyrzucenia wszystkiego z siebie z drugiej zas strony analizujemy czy to warto pierwszej osobie z brzego opowiadac o sobie? Moze wiecej stracimy niz zyskmy? Bojac soe otwartosci zostaje znajomosc grzecznosciowa.. Ale czy chcemy takiej znajomosci? Przeciez to nie bedzie ten sam ktos kogo pamietamy z dawnych czasow.. Wiec wracamy do punktu wyjscia. I tu wszystko zalezy jak sobie to wytlumaczymy i sobie z tym poradzimy. Czy ja tak mam? Mysle ze zawarlam tu wszystko. Samotnosc brak znajomych itp jest jak toksyczny zwiazek. Wiemy ze to zle ale nie umiemy sie od tego uwolnic
Zawsze znajdziemy powod ze tak jest najlepiej bo przeciez jest to nam tak znajome i boimy sie pojsc w nieznane![]()




