Zapanuję emeryturę, czy pójdę na żywioł?
Czas ucieka, zabiera mi dni i lata. Dopiero przeżywałam pierwszy dzień w pracy, a już na horyzoncie widać emeryturę. Nawet zastanawiam się, zaplanuję coś, czy pójdę na żywioł? Zrobię wstępny szkic, czy będę improwizować?
Jest sens się tym zajmować?
Z drugiej strony długie lata żyłam w kieracie i nagle STOP, czy ja to wytrzymam?
Po co plan na emeryturze?
Po co jakiś plan na emeryturę? Nadejdzie czas odwiedzę ZUS, uśmiechnę się do pani w okienku. W pracy rąsia, buziak, zegarek na odchodne. Następnego dnia obudzi mnie słońce, rozsunę zasłony i ukaże mi się błękitne morze.
Wreszcie nic nie muszę, westchnę.
Po co mi jakiś plan? A może jednak.
Przede mną ostatnia prosta, wrzucę luz i do przodu.
Nawet nauki przedmałżeńskie brałam, aby się do roli żony przygotować. Wyszło, jak wyszło.

Emerytura bez planu?
Nie jestem gotowa na emeryturę bez planu. W końcu, gdy wyjeżdżam na weekend pakuję się tydzień. Wieczorem prasuję ubrania na jutro, w niedzielne popołudnie układam sobie cały weekend. W głowie wciąż tworzę listę zadań.
Planowanie wyssałam z mlekiem albo wszczepili na ekonomii socjalizmu. Kiedyś wykładali to na studiach.
Tak czy inaczej, planowanie mam we krwi.
Zgłoszę nieprzygotowanie.
W ostateczności zgłoszę nieprzygotowanie. Tylko komu?
Muszę stworzyć scenariusz na emeryturę, inaczej nie potrafię, albo zginę.
A może jednak żywioł?
Pierwszego dnia się opiję, drugiego porządnie wyśpię. W trzy dni pan Zdzisiek odświeży ściany, ja posprzątam. Pojadę nad morze lub w góry albo i tu i tam. Bez spinki. Dokończę skalniak, bo kamienie już korzenie puściły. Książkę poczytam, jedną, dziesiątą, wnuki odwiedzę, w internecie posiedzę.
A co później? Znając siebie, będę się snuła po domu w T-shircie.
Za tydzień obiad, dopiero było śniadanie, a matko już Sylwester.
Plan na emeryturę zrobię.
Zanim zabrałam się za pisanie, poczytałam.
90% kobiet dożywa do emerytury, więc chyba się załapię. Na emeryturze zostają ok. 20 lat.
Pierwszy tydzień jakoś zleci, ale co dalej?
Bez planu czeka mnie żałoba po stracie, a nawet depresja. W aptece doskonale to widać.
Zrobię plan na początek, a później zobaczę.




