Zostać w pracy, czy przejść na emeryturę?
Prosto z tarasu ujawniam, co planuję, po okrągłych urodzinach. Czy będę bujała się pod palmami, czy biegła zdyszana do pracy? Podam także pięć powodów, dlaczego tak zdecydowałam ?
Tekst kieruje do premierów!
Panie Kaczyński, panie Tusk, piszę do was. Do przeczytania zapraszam także prezes ZUS, minister finansów, chociaż w życiu jej nie widziałam. Na pewno okiem rzucą moi rówieśnicy.
— To nie dla mnie — ktoś machnie.
Pewnie inny rzuci.
— Ma kobita rację, dać jej wódki.
— Dziękuję, nie dzisiaj — odpowiem, ale jeśli zabrać głos, nie duś w sobie, tylko pisz w komentarzach.
Liczę, że z mojej przyszłej emerytury kupię chleb (chociaż pieczywa nie jem), część przekaże spółkom skarbu państwa, kupię prąd i gaz. Czy wystarczy na coś więcej? Wszystko wskazuje, że kino, teatr i książki wymarzę z kalendarza, a zwiedzanie świata odłożyć na święte nigdy. Po co rezygnować, wystarczy zostać na etacie. Czy mam jeszcze siły ?
Już zadecydowałam!
Od jakiegoś czasu rozważam następujący scenariusz. Zdmuchnę 60 świeczek, następnego dnia odbiorę decyzję ZUS-u, wieczorem wsiądę do samolotu, pobujam się w hamaku, a po powrocie pomyślę co dalej.
Panowie Kaczyński i Tusk, dobrze czytacie! Wolę klepać biedę na emeryturze niż zostać na etacie! Dlaczego?
Panowie Kaczyński i Tusk! Nie zostanę na etacie.

Obywatelu, ZUS bankrutuje!
Dobrze pamiętam czasy, gdy dla młodych nie było pracy, a starych wyganiali na emeryturę. Dzisiaj się wszystko odwróciło.
— Obywatelu, zostań na etacie. To ci się po prostu opłaca! — nieśmiało zachęca władza.
Ja to widzę inaczej. Pracowniku, odrocz emeryturę, bo inaczej ZUS zbankrutuję i to z twojej winy.
Hola, hola, swoje odrobiłam, dłużej zostać w pracy nie mam siły. Po drugie będę się gimnastykowała, w tym czasie moi rówieśnicy przytulą czternastkę. Panowie Tusk i Kaczyński i moi czytelnicy już niedługo poznacie więcej powodów.
Dzisiaj pary starcza mi do południa.
Przyszedł czas na odkrycie kart, dlaczego nie zostanę na etacie, nie odroczę świadczenia, tylko przejdę na emeryturę.
Powód 1
Panie Kaczyński i Tusk, nie mam już siły! Jeszcze niedawno, pracowałam siedem dni w tygodniu. Do tego zajmowałam się domem, dzieckiem, byłam rozpędzona jak lokomotywa. Dzisiaj pary starcza mi do południa, później ledwo się toczę, a wieczorem nadaję się na bocznicę. Uszła ze mnie para! Wysiadam!
Powód 2
Drugi powód już panowie znają. Dostaję gołą pensję, a premię muszę wychodzić na niepierwszej młodości nogach. O dodatku na urlop, zajączku i gwiazdce mogę tylko pomarzyć. Wybór jest prosty. Zamiast zrywać się rano do pracy, wolę na kanapie czekać na czternastkę.
Powód 3
Po co w aptece stara baba? W aptece, sklepie, a nawet biurze potrzeba młodych, silnych, najlepiej z kredytem do końca życia. Doświadczenie zawodowe, długoletnia współpraca pracodawcy nie przekonają. Brakuje zachęt, aby zatrzymać emeryta, dlatego nie ma dla mnie miejsca w obecnej pracy!
Powód 4
Panowie Kaczyński i Tusk w waszych przychodniach nie ma kolejek. Zapraszam do siebie. Ja stoję w tej samej co emeryci i nerwowo zerkam na zegarek, aby zdążyć do pracy. Nawet jeśli załapię się do sanatorium, tylko w ramach urlopu, więc dziękuję bardzo, idę na emeryturę, rozwiąż mi się wszystkie problemy.
Powód 5
Teraz deser! Panowie już na emeryturze? Przelew z ZUS przyszedł? Nie świecicie przykładem, proste idę w wasze ślady.
Do ostatecznej decyzji mam jeszcze cztery lata. Dzisiaj nie chce słyszeć po zostawaniu na etacie.
Kolego, koleżanko, idziesz na emeryturę? A może chcesz ją odroczyć? Napisz!




