Emerytura, czyli święte nigdy.
Moja szuflada z planami na emeryturę pęka w szwach. Mama koleżanki marzyła, aby na emeryturze zamienić się w Agatha Christie. A ty co odkładasz na emeryturę, czyli święte nigdy?
Specjalna szuflada
Odkąd tylko pamiętam do specjalnej szuflady wrzucałam sprawy ważne i niepilne. Nie chodziło o badania i ćwiczenia fitness, tylko o coś wyjątkowego. Gdy myślałam o tym serce chciało mi wyskoczyć.
— Bez szans, abym teraz mogła zacząć — przekonywałam siebie — gdy pójdę na emeryturę, to coś innego.
Domyśliłeś się, że szufladę nazwałam „zajmę się tym na emeryturze”.
Jednak część spraw, wyjęłam z szuflady przed czasem. Jak to się stało? Dzięki koleżance, bo opowiedziała mi historię swojej mamy i coś we mnie drgnęło. Dlatego szufladę otworzyłam, pogrzebałam w niej i zadecydowałam, z tym nie czekam!
Kilka lat pisałam do sieci, szło mi całkiem nieźle i wpadłam na pomysł.
— Założę bloga.
Z góry zastrzegłam, nie teraz, nie mam czasu, siły i głowy, ale na emeryturze na pewno to zrobię.
A co z mamą mojej koleżanki?
Kryminał na emeryturze.
Pani Janina, całe życie uczyła polskiego w szkole. Z czasem zamarzyła zrobić coś innego i przy obiedzie ogłosiła.
— Napiszę kryminał.
Rodzina zastygła w połowie rosołu.
— Nie teraz, dopiero na emeryturze — dodała pospiesznie, sprzątając talerze.
Niedoszły kryminał stał się tematem rodzinnych rozmów. Córki kibicowały, zięciowie podsuwali wątki i kręcili fabułą.
Jak myślisz, książka pani Janiny, wabi już czytelników w księgarniach?
— Jeszcze nie teraz — pani Janina ucięła rozmowę przy kolejnej okazji.
Od dawna już nikt już nie porusza tematu książki, chociaż niedoszła pisarka od wielu lat jest na emeryturze.
Na przykład moja sąsiadka czekała na emeryturę, aby zrobić prawo jazdy. Do dzisiaj nie widziałam jej za kierownicą, ale kciuki trzymam.
A co z moim blogiem?
Zajmę się tym na emeryturze?
Otworzyłam szufladę.
Długo się zbierałam, zasięgnęłam języka i przede wszystkim pytałam sama z siebie, aż wreszcie dojrzałam.
— Nie czekam na emeryturę, stratuję teraz — pewnie powiedziałam światu. — Co będzie, to będzie — dodałam, czytając wpisy blogowych potentatów. Nadal błądzę, ale ostatecznie zrezygnowałam z czekania na emeryturę, dobrze wiedziałam, że to święte nigdy.
Ruszyłam już teraz.
Po roku blogowania śmiało mogę powiedzieć, dlaczego odkładałam pomysły do szuflady? Nawet przypomniałam sobie, że na emeryturze miałam uczyć się angielskiego, ale wcześniej odkryłam pułapkę, świętego nigdy.
Dzisiaj opowiem o swoich doświadczeniach, dlaczego chciałam czekać na emeryturę. Odkryję trzy powody, wszystkie już przeskoczyłam. Dzisiaj prowadzę bloga jak umiem.
A więc, co mnie blokowało ?
- Lęk przed sobą samą.
Gdy ktoś całe życie wydaje leki, trudno mu przefarbować piórka. Jako blogerka nie czuję się tak pewnie, jak w aptece. Z drugiej strony nie chciałam już czekać, dlatego powoli oswajam się z inną Katarzyną, bo blogowanie to zupełnie coś innego niż praca w aptece.
Ty też zacznij już teraz pisać, malować lub co tam chcesz, nie czekaj na emeryturę, czyli na święte nigdy.
- Lęk przed porażką
Lęk przed porażką jest główną przyczyną odkładania pomysłów na emeryturę. Dlaczego? Bo tkwi głęboko. Ja pierwszą dawkę lęku otrzymałam w rodzinnym domu, kolejną w szkołach a praca zawodowa była gwoździem do trumny. Dzięki sobie i wspaniałym ludziom wyszłam z błędnego koła lęku. Dzisiaj potykam się, wstaję i idę dalej. Emerytura, czyli święte nigdy? To nie dla mnie!
- Zaraza wstydu
Wstyd jest zarazą naszych czasów. Co pomyślą znajomi albo rodzina? Pewnie mnie zhejtują, w najlepszym wypadku wyśmieją. A kto to będzie czytał? Lepiej nic nie pisać. Zaraza wstydu jest gorsza niż covid. Epidemię przeżyłam, teraz uodporniłam się na zarazę wstydu. W jaki sposób? Po prostu działam. Nie czekam, uczę się blogować już teraz.
Co mam dla ciebie? Nie czekaj na emeryturę, działaj już teraz. W każdym z nas tkwią marzenia Kubusia Puchatka i chociaż ułamek przygód Pippi Langstrumpf. Do dzisiaj nie miałaś czasu, bo rodzina, dzieci, głowy, praca, ale teraz nie czekaj, zrób pierwszy krok! Nie pozwól, aby twoja emerytura zamieniła się w święte nigdy.
Zostawiam ci bank pomysłów na emeryturę.
- Pisz, opowiadania, książki itp.
- Ucz się języka obcego.
- Maluj, rysuj, twórz.
- A może twórz witraże?
- Maluj kamienie, jeśli nie masz talentu do obrazów!
- Rób kolaże z gazet! Rewelacja!
- Pokaż wszystkim swój ogród!
- Robótki ręczne są na czasie!
- Prowadź pamiętnik na Facebooku itp.
- … to miejsce zostawiłam na twój pomysł.





Bardzo dobrze robisz, że wyjmujesz z szuflady swoje marzenia i działaś. Mamy tylko teraz. Jeżeli chce nam się robić coś, to trzeba działać, bo nie wiemy co na nas czeka później. Lęki zawsze będą, działać mimo leków- prawdziwe życie. Wspieram Ciebie i dziękuję, że inspirujesz nie czekać do emerytury z czymś!