Podzieliłam się pomysłem, wyraziłam własne zdanie i ktoś z miejsca je skrytykował. Na dodatek negatywna opinia przykleiła się do mnie na tygodnie i nie dawała spać. Często zastanawiałam się jak aktorzy to znoszą? Przecież wciąż słyszą lub czytają o sobie w internecie, a tam publiczność nie ma hamulców. Jak krytyka wpływa na moje życie? Czy wraz z wiekiem zmieniło się moje podejście do krytyki? Przede wszystkim, co robić, aby nie przejmować tym, co mówią inni?

Podejście do krytyki
Moje podejście do krytyki się zmieniło wraz ze mną. Dwójka w szkole była dla mnie początkiem końca świata. W domu wystarczyło spojrzenie rodziców, a moje serce przyspieszało jak bolid na torze F1. Do dzisiaj z krytyką spotykam na każdym kroku. Na przykład niedawno młodzieniec w sklepie nazwał mnie starą babą, chociaż nie zamieniłam z nim słowa. Być może kiedyś bym się oburzyła, tym razem nawet ręką nie machnęłam. Kiedy się zmieniłam?
Aktorka mądrze ci powie
Kilka lat temu rozmawiałam z aktorką, nie z pierwszych stron gazet. Zapytałam się jej jak znosi negatywne komentarze? Monika przyznała, że większość zawodowych krytyków widzi w niej potencjał, ale nie chwalą jej talentu.
— Gram i się uczę — przyznała szczerze. — Kocham aktorstwo i dopóki będę dostawała rolę, nie zrezygnuję.
Dzięki niej uświadomiłam sobie, że krytyka jest zachętą do innego spojrzenia na siebie. Ja zazwyczaj jej unikałam, bo źle ją znosiłam.
— Nauczyłam się odbierać krytykę, bez szkody dla siebie — dodała Monika. — Mam przyjaciół i widownię, która mnie wspiera.
Z zazdrością słuchałam Moniki.
A jak było ze mną?
Wciąż unikałam krytyki i to za wszelką cenę. Dlatego dopinałam wszystko na ostatni guzik, gładziłam fałdy na prześcieradle, a o szóstej rano krochmaliłam i prasowałam kołnierzyki dzieci, aby zawsze wyglądały jak nowe. Właśnie zacytowałam moją teściową, która jeszcze bardziej niż ja unikała krytyki.
Im bardziej się starłam, tym większy dołek wpadałam. Zawsze znalazł się ktoś, kto wyraził swoje niepochlebne zdanie. Przecież miał do tego prawo.
Wtedy dotarło do mnie, że krytyka była, jest i będzie, a unikanie jej jest jak ucieczka przed lampartem. Jedynym sposobem na przeżycie jest…oswojenie lamparta.
Trzy ważne zasady
Dziś wiem, że można zmienić podejście do krytyki, nawet mając 60 lat. Chcę cię zainspirować, byś i Ty także uwolniła się od tego ciężaru.
Oto trzy ważne rady, które pomogły mi najbardziej:
- Nie bierz krytyki osobiście! Zrozumiałam to dzięki Monice, która oddziela grę w teatrze od życia prywatnego i dzięki temu chroniła poczucie własnej wartości.
— Najbardziej czuję to po spektaklu — wyjaśniała mi dziewczyna.— Ubieram dżinsy i mieszam się z tłumem. Rolę i wszystko, co jej dotyczy zostawiam na scenie.
Prawda! Jakie to proste i mądre!
2. Podążaj swoją drogą mimo krytyki. Dzisiaj, jeśli ktoś krytykuje moje pomysły, albo opinie odpowiadam, że to moje życie. Bez względu na wszystko, co o tym myśli próbuję nowych rzeczy. Praca, blogowanie czy nowe hobby – wszystko jest możliwe, niezależnie od wieku i opinii innych.
3. Otaczaj się wsparciem. Ważne jest, by mieć wokół ludzi, którzy wspierają, a nie tylko oceniają. To daje siłę i motywację do działania, szczególnie gdy nadchodzą duże zmiany, jak emerytura. Unikam totalnych krytykantów, bo wysysają krew.
Na koniec coś dla ciebie
Niedługo kończę 60 lat i choć nadal pracuję, już teraz planuję, jak ciekawie spędzić emeryturę. Piszę, tworzę, inspiruję się innymi i odkrywam nowe pasje. Ty też możesz! Nigdy nie jest za późno, żeby zacząć robić to, co naprawdę kochasz.
Nie pozwól, by krytyka innych zamknęła ci drogę do spełnienia marzeń. Każdy dzień to nowa szansa na odważne życie!




Cześć. Że mną było inaczej. Krytyka napędzała mnie do działania, zwiększała pęd do wiedzy, uruchamiała ambicję, ale jednocześnie czułam, że jestem niewystarczająca i to frustrowało na maxa. Moja droga prowadziła w ślepy zaułek zadowalania. Tak , stałam się zadowalaczem. Życiowy zakręt otworzył nowe trasy, pojawiły się nowe przestrzenie. Musiałam tę drogę przejść, żeby zrozumieć swoje potrzeby i tylko te zadowalać. Dziś jestem wdzięczną, zdrową i zaopiekowaną w uczucia osobą.