Prawo jazdy po 60 to jakiś absurd albo fanaberia? Na pewno? Marzyłaś tym całe życie, a to dzieci, praca a przede wszystkim odwaga, a właściwie jej spory deficyt stawali ci na drodze. Dzisiaj z kolei jakiś głos powtarza „Po co ci to, jesteś za stara albo mąż jeździ”? Powiedz w końcu dość! Czas dać sobie szansę! Ten wpis jest dla wszystkich, którzy chcą udowodnić, że po 60 można wcisnąć gaz do dechy – i w aucie i w życiu! Przekonaj się sama!

Jak bardzo się myliłam?
Urodziłam się w czasach, gdy przed blokami z cegły parkowały Syrenki i Wartburgi. Mnie nawet nie śniło się, że za trzy dekady własnym autkiem będę śmigała po Europie. Pamiętam, że mąż zachęcił mnie do pierwszej w życiu jazdy, ale był kiepskim nauczycielem (co zdarza się często) szybko zrezygnowałam. Brakowało mi wszystkiego, przede wszystkim wiary w siebie.
Aż pewnego dnia.
Deszczowy poranek i granatowy Nissan
To była sobota. Pamiętam jak krople deszczu spływały po moich okularach. Nasz Nissan stał pod blokiem. Spojrzałam za siebie i nagle…coś tąpnęło.
W poniedziałek rano zapisałam się na prawko. Pamiętam, że gdy wracałam z jazd, albo płakałam, albo darłam, że to nie dla mnie! Sąsiedzi mieli niezły ubaw! Z czasem nauczyłam się odróżniać biegi i włączać migacze, a egzamin zdałam już za pierwszym razem. Do tej pory nie wiem jak to się stało?
Prawo jazdy po 60, kaprys czy mus?
Teraz jeżdżę po całej Polsce i po Europie. Namawiam też każdą napotkaną osobę, aby wzięła „prawo jazdy” we własne ręce i nie zwracała uwagi na PESEL.
Na przykład kilka temu podwoziłam sąsiadkę do sklepu. Zdążyła opowiedzieć mi swoją historię. Jej mąż dostał udaru i całe życie spadło na jej barki. Do tej pory nie potrzebowała prawa jazdy, chociaż mieszkała na wsi.
— Prawo jazdy po 60 to zły pomysł. — Kręciła głową. — Biegi mi się mylą, a nogi plączą. — Machała ręką zrezygnowana. — Wieczorami siedzę nad testami, w weekendy ćwiczę parkowanie z synem. W tym momencie w jej głosie zabrzmiała nuta optymizmu.
I wiecie co? Zdała. Gdy się mijamy, machamy sobie z daleka.
Znam jeszcze historię kobiety, też po 60, która została wdową z trzema samochodami i niestety bez prawa jazdy. Skończyło się jak poprzednia historia, chociaż jej droga była bardziej wyboista.
Za późno na prawo jazdy?
Istnieje teraz albo nigdy! Jeśli chcesz mknąć alejami z drzew ku przygodzie, właśnie w tym momencie wybieraj na klawiaturze telefonu numer szkoły jazdy. Słuchaj własnego głosu, swojego ja! Omijaj z daleka podpowiadaczy w stylu…
— Po co ci to?
— Już nie ten refleks!
— Zostań w domu, jesteś za stara!
Jeśli ktoś ci tak doradza, pomyśl, że to nie są twoje lęki, tylko autora tych słów.
Jesteś po 60 i marzysz o prawie jazdy?
To super! Ja miałam do końca życia podróżować na miejscu pasażera, pewnego dnia się przesiadałam. Ty też uwierz w swoje siły i moc.
Zamknij na chwilę oczy i poczuj jak suniesz autostradą ku morzu, bo właśnie zachciało ci zobaczyć zachód słońca!
Prawo jazdy po 60 roku życia – nie potrzebujesz!
Nie każdy potrzebuje prawa jazdy. Na przykład mieszkasz w dużym mieście z komunikacją miejską lub nie czujesz się na siłach, daruj sobie tego stresu.
Ale jeśli czujesz, że to twoje niespełnione marzenie – działaj!
Zadbaj o siebie. O swoją niezależność. O swoje pełne przygód życie na emeryturze.
Prawo jazdy nie ma daty ważności. Marzenia też nie.
A Ty? Czy myślisz o kursie? Masz swoją historię? Podziel się w komentarzu. Twój przykład może dodać komuś odwagi. 🌟
Do przeczytania!



