Powinnam się cieszyć. Tak mówią inni, tak podpowiada rozsądek, tak wygląda obraz emerytury w opowieściach i poradnikach. A jednak radość nie przyszła razem z wolnym czasem. Zamiast euforii pojawiła się cisza i pytanie, które trudno zagłuszyć. Czy jeśli nie potrafię się cieszyć, to znaczy, że coś jest ze mną nie tak?

Czy mam powody do radości?
Powinnam się cieszyć, skakać pod sufit. Przecież liczyłam lata, miesiące na koniec dni, z utęsknieniem patrzyłam przed siebie. Marzyłam o kawie na tarasie, wpatrywaniu się w szybujące po niebie chmury. Zapowiedziałam, że od teraz wszystko będę robiła w ślimaczym tempie. Wreszcie poukładam w szafie i odwiedzę rodzinę na Podlasiu. Emerytura miała być nagrodą za wieczne zmęczenia i pośpiech, czasem radości i odpoczynku. Nic podobnego nie czuję? Dlaczego radość na emeryturze się spóźnia?
Jestem niewdzięczna?
Mam rodzinę, wnuki, dom, cholesterol w normie. Życie układa się jak w bajce, wiele osób pewnie mi zazdrościć. A jednak radość omija mnie szerokim łukiem. Zamiast niej czuję smutek i poczucie winy. Mam tyle powodów do radości, dlaczego jej nie czuję? Czy naprawdę wystarczy dużo wolnego czasu, aby radość przyszła?
Radość z folderu reklamowego
Kiedyś myślałam, że na emeryturze wreszcie odnajdę swoją falę. Polecę do ciepłych krajów, zwiedzę wszystkie zakątki Polski, a wieczorami będę przebierała w koncertach, kinach lub teatrach. Po przejściu na emeryturę czar prysł. Lubię wyjazdy, ale w nadmorskich kurortach nudzę się bardziej niż na sejmowej debacie. Lubię też zwiedzać, lecz po powrocie do domu cały zachwyt gdzieś się ulatnia. A co, jeśli moja radość jest inna, nie przepada za zgiełkiem, bo lubi ciszę?
Radość życia nie musi być głośna, musi być prawdziwa

Czy radość na emeryturze jest obowiązkowa?
A może moja radość się spóźnia, bo dopiero oswajam się z nowym życiem? Niedawno porzuciłam rytm pracy, a dom, choć niewielki, urósł od ciszy i przestrzeni. Chyba dopadła mnie żałoba po tym, co było. Może potrafię się cieszyć, tylko jeszcze nie teraz. Może najpierw muszę tu chwilę pobyć, rozejrzeć się i sprawdzić, co jest naprawdę moje. Moja radość się spóźnia.
Moja radość, moje tempo
Moja radość na emeryturze się spóźnia. Być może w ogóle się nie zjawi, jestem na to gotowa. Może już jest, a jej nie poznaje, bo wygląda zupełnie inaczej niż cudze radości. Jedni cieszą się wschodem słońca, inni nowym samochodem. Nie ma jednej definicji radości ani jednego właściwego sposobu cieszenia się życiem. Moja radość jest moja. Ma moje tempo, mój uśmiech i moje granice. Cierpliwie na nią poczekam. I to też jest w porządku. A ty co tym myślisz?
💌 Jeśli chcesz więcej takich refleksji i inspiracji, zapisz się na mój newsletter „Szóstka z plusem”. Co dwa tygodnie dostaniesz porcję ciepłych słów, pomysłów na dobre życie po 60 i motywacji, by czerpać z przeszłości i tworzyć piękną przyszłość. Każdy z nas ma inne doświadczenia. Jedni są bardziej ufni, inni przesadnie podejrzliwi. Najważniejsze jednak, by czuć się pewnie i bezpiecznie.
Do przeczytania



