Świat się zmienia – czasem po cichu, czasem boleśnie. Odeszli rodzice, pojawiły się wnuczęta, drzewa ustąpiły miejsca brukowej kostce, a święta… przestały być takie jak kiedyś. To nie jest tekst o tęsknocie za przeszłością. To opowieść o zgodzie na to, że święta mogą być inne niż zwykle – spokojniejsze, prostsze, po swojemu, czyli swojskie. Najpiękniejsze święta już były. A jakie są teraz?

Świat się zmienia. Odeszli moi rodzice a krótko po tym urodziły się moje wnuki. U mnie na wsi ubyło drzew a przybyło kominów. Jedyne co pewne to, że nic nie jest dane mi na zawsze!
Podobno ja też się zmieniłam, chociaż tego nie czuję. Zmieniło się także moje podejście do życia i do świąt. Do wszystkiego. Po choince w dzieciństwa zostały jedynie wspomnienia.
Myślę o świętach, ale innych niż kiedyś. Bez biegania po sklepach, sprzątania i bez trzech króli, czyli
- tak wypada,
- tak trzeba,
- babcia tak robiła.
Świąteczna zawierucha zawsze mnie męczyła, a dziś po prostu nie mam już na nią siły, odeszła mi także ochota na święta. I dobrze mi z tym!
Najpiękniejsze święta już były
Nigdy nie zapomnę Bożego Narodzenie u dziadków. Jechałam siedem godzin, cztery razy się przesiadałam, skostniałe ręce grzałam w dworcowy barze pijąc słomkową herbatę, w której pływała szarpana cytryna. A na koniec maszerowałam korytem pradawnej rzeki, czasami dziadek zaprzągł konia i przyjechał po nas. To były czasy bez komórek, więc…
Raz przeżyłam święta inne niż zwykle. Z dala od domu z wysoką temperaturą, pamiętam czerwony koc, ogromne pragnienie i ból całego ciała. Byłam sama!
Teraz szukam ciszy i wytchnienia. Kolejki, zakupy i pichcenie już mnie nie ciągną. Chętnie spotkam się z rodziną, ale bez tej bieganiny i potu na czole.
Mam swoje typy na święta inne niż zwykle. Ciekawe co o tym myślisz?
Nie tęsknię za tym, co było. Uczę się mieszkać w tym, co jest
Święta w pandemii
Pandemia przyniosła zmiany. Nie było rodzinnych spotkań ani wspólnego biesiadowania. Mimo to Ziemia nadal się obraca, a my jesteśmy jedną rodziną. Pamiętam święta, gdy na stole stały trzy talerze, z dziećmi widzieliśmy się przez internet. To były święta inne niż zwykle, dla mnie to był sygnał, że nadchodzi zmiana. Tego roku było ich wiele.
A może morze?
Raz zamarzył mi się świąteczny wyjazd. Mały pensjonat i szum morza albo pokój z widokiem na góry. Już byłam blisko, gdy pani w recepcji ciepłym głosem oznajmiła, że takie rzeczy załatwia we wrześniu. W tamtym roku nie udało mi się niczego znaleźć, nie żałuję, bo zostałam w domu, napadało śniegu i zrobiliśmy wycieczkę po lesie. W tym roku machnęłam ręką.
„Wyjadę, gdy wszyscy wrócą” – pomyślałam.

Czas na święta po swojemu
Dziś szukam ciszy i wytchnienia. Kolejki i pichcenie odpuściłam. Chętnie spotkam się z rodziną, ale bez presji i bez maratonów przy stole. A jeśli młodsi chcą spędzać święta inaczej? Szanuję ich wybór.
Jestem mistrzynią mieszania w worku, także tym świątecznym. W tym roku kolację wigilijną zjem w obiad, a gdy zaświeci pierwsza gwiazdka pójdę obejrzeć świecące choinki. Może spotkam wielbicieli świąt innych niż zwykle.
To jest do zrobienia.
Czy ja wyczerpałam temat? Na pewno nie, resztę zostawiłam tobie
Pozdrawiam wszystkich, którzy w święta pracują.
💌 Jeśli chcesz więcej takich refleksji i inspiracji, zapisz się na mój newsletter „Szóstka z plusem”. Co dwa tygodnie dostaniesz porcję ciepłych słów, pomysłów na dobre życie po 60 i motywacji, by czerpać z przeszłości i tworzyć piękną przyszłość. Każdy z nas ma inne doświadczenia. Jedni są bardziej ufni, inni przesadnie podejrzliwi. Najważniejsze jednak, by czuć się pewnie i bezpieczni
Do przeczytania



