O wiecznym czekaniu
Jak wyszłam z poczekalni?

To nie jest tekst o odkładaniu, to tekst o ciągłym czekaniu, które odbiera radość bycia tu i teraz. Na co wciąż czekamy? I dlaczego?
Większość życia spędziłam w poczekalniach. Nie mam na myśli kolejek do lekarza, chociaż najbardziej kojarzą się z czekaniem. Moje poczekalnie zbudowałam własnymi rękami, właściwie myślami. Chowałam się w nich na dzień, tydzień, a nawet lata. Mało tego, gdy tylko opuszczam jedną, natychmiast otwierałam drzwi do kolejnej.
Dopiero niedawno dotarło do mnie, że ciągłe czekanie prowadzi donikąd.
W poczekalniach spędziłam pół życia.
Wciąż na coś czekam!
A to na wolny dzień, na urlop, na przyjazd dzieci, wycieczkę w góry. W niedzielę po południu, zamiast pójść na spacer, wyglądam poniedziałku. Jadę do pracy, myślę o wieczorze. Mało tego, jesienią już czekam na nowy rok. Jakby coś szczególnego miało się wydarzyć, zmienić bieg historii przy okazji moje życie na lepsze.
Po nowym roku świat będzie rajem. Od przyszłego tygodnia będę miała dużo więcej czasu, coś napiszę, ubrania w szafie będą zawsze poukładane, a na widok wnuków ubędzie mi jakieś 20 lat.
Dla jasności nie dzisiaj dopiero od jutra, od przyszłego miesiąca a najlepiej nowego roku. Dzisiaj to niemożliwe! Dlatego wciąż czekam.
Pewnego razu zapisałam się na kurs pisarki. Czekałam prawie pół roku.
— Ja blogerką? — pytałam siebie. — Przecież nie potrafię pisać! — przekonywałam w myślach. — Dopiero po kursie coś dobrego wymyślę. Na razie poczekam!
Jak się domyślasz, od czekania dostałam odcisków.
Kurs okazał się katastrofą. Przeżyłam rozczarowanie, ale najbardziej mi szkoda zmarnowanego czasu.
To nie koniec moich przygód z czekaniem. Właśnie rozgościłam się w poczekalni o nazwie emerytura. Już marzę, co będę robiła na emeryturze? Zacznę od bujania w hamaku, w końcu życie na emeryturze to bajka. Nie to, co teraz, praca, ciągły pośpiech i zmęczenie. Już się rozsiadłam w poczekalni i czekam.
Jaki skutek?
Angielski stoi, malowanie kamieni leży. Na szczęście się obudziłam i piszę bloga.
Kiedyś w spotkałam znajomą. Pracowała w supermarkecie.
— Nienawidzę tego miejsca — wyznała, opierając się o paletę z płynami do naczyń. — Czekam na emeryturę. — Spojrzała przed siebie. — To mnie trzyma przy życiu.
Te trzy historię skłoniły mnie do zastanowienia się, dlaczego wciąż czekam?
Czekanie na lepsze czasy jest jak narkotyk

Wieczne czekanie to pułapka
Porozmawiałam z koleżanką, połowiłam w internecie. Okazało się, że nie tylko ja czekam. Koleżanka z Anglii czeka na słońce, a inna czeka na jutro, bo dziś nic jej się nie chce.
Jest lato, więc ludzie czekają na urlopy. Mężczyzna w telewizji czeka na lepsze czasy. Chętnie się dołączę! Oczekiwanie na coś jest częścią życia, natomiast wyczekiwanie z nadzieją na cud jest pułapką.
Niedawno odkryłam, że często w nią wpadam. Wieczne czekanie mydli oczy, zabiera co najlepsze, czyli tu i teraz.
Dlaczego wciąż wybiegam myślami w przyszłość?
Czekam z nienawiści
Z nienawiści do swojego życia, bo nie o takim marzyłam. Dlatego, zamiast polubić tu i teraz, wciąż łudzę się, że za jakiś czas będzie lepiej.
Czekam na wiarę w siebie
Za pięć kursów i dziesięć poradników będę gotowa, aby pisać bloga. Jaki skutek? Zmarnowałam czas!
Czekam, bo się boję
Lęk jest przyjacielem czekania. A kto przeczyta takie bzdury? A tak ogóle, po co mi to wszystko, zaraz mnie zhejtują.
Czekam z lenistwa
Poczekam na weekend, najlepiej na urlop, będzie mniej na głowie. A najlepiej to, co mam zrobić dzisiaj odłożę na emeryturę.
Czekam na lepsze czasy
To nie jest najlepszy czas na bloga. Może za miesiąc albo za wieczne nigdy.
To nie jest tekst o odkładaniu, a o wiecznym czekaniu na lepszy moment. Czekanie jest jak choroba, odbiera radość tu i teraz. Dopiero za miesiąc albo rok będzie czeka na mnie coś lepszego.
Wieczne czekanie jest jak narkotyk, przynosi ulgę, ale kradnie to, co jest tu i teraz.
Przecież nie ma nic lepszego niż obecna chwila! Dlatego teraz spojrzę w niebo, posłucham ziemi i pooddycham deszczem. Najlepsze dzieje się właśnie teraz. Ty też to czujesz?





[…] jakie są Wasze doświadczenia? Czy rozważacie pracę na emeryturze? A może już pracujecie i chcecie się podzielić swoją historią? Napiszcie w […]
[…] jakie są Wasze doświadczenia? Czy rozważacie pracę na emeryturze? A może już pracujecie i chcecie się podzielić swoją historią? Napiszcie w […]