Oferta kursów i wykładów dla szóstek z plusem jest imponująca. Natomiast tematyka – wąska jak tasiemka. Zdrowie seniora, długowieczność, w kółko to samo. To jakby kierowcę tira uczyć jeździć osobówką. W końcu, jeśli ktoś dożył 60 czy 70 lat, to najlepszy dowód, że wie, jak dbać o zdrowie. Młodzi niech się od nas uczą. Emerytura to czas na naukę czegoś innego. Jak myślisz czego?

Zdrowie czy rozwój?
Wciąż słyszę, że powinnam się badać, chuchać i dmuchać na siebie, bo inaczej nie dożyję setki. Wcale się nie zdziwię! Patrząc na dostępne oferty kursów i spotkań dla szóstek z plusem, dochodzę do wniosku, że emeryturę powinnam spędzić w poczekalniach u lekarzy lub na kanapie w stołowym. W przeciwnym razie grozi mi nadciśnienie, zawał lub inna zaraza.
Przyznam, że czasami lubię posłuchać, jak mądrzy ludzie mówią o ludzkim ciele – to mi wystarczy. Wolę uczyć się czegoś zupełnie innego. I tu cię zaskoczę!
Moje naukowe odkrycia
No właśnie, czego? Odkąd dzieci wyfrunęły z domu, mam więcej czasu dla siebie. Zawsze lubiłam skubnąć jakieś naukowe nowinki. Niedawno zafascynowała mnie fizyka. Przeczytałam książki Stephena Hawkinga. Polubiłam także biochemię, której na studiach w ogóle nie rozumiałam. Fascynuje mnie również neurobiologia, szczególnie dopamina – hormon odpowiedzialny za odczuwanie wrażeń i ciekawość świata. Chyba mam jej dużo, bo ciągle coś przykuwa moją uwagę. Zresztą panią z poczt także.
Słuchałam kiedyś wywiadu z cudowną szóstką z plusem, a może nawet już siódemką. Całe życie pracowała w okienku na poczcie i gdy godzinami stawiała pieczątki na znaczkach, wyobrażała sobie, że podziwia dzieła sztuki w największych muzeach świata. Na emeryturze zapisała się na wykłady z historii sztuki. Za pożyczone pieniądze pojechała do Paryża i Petersburga. Dziś o obrazach opowiada jak profesor Zin w programie „Piórkiem i węglem”. Pamiętasz?
Nauka na emeryturze – dlaczego warto?
Uczenie się to nie tylko lekarstwo na nudę, ale przede wszystkim sposób na utrzymanie żywego, otwartego umysłu. Oczywiście nauka w tym wieku nie jest obowiązkowa. Nie musisz studiować całych encyklopedii. Są jednak dziedziny, których nie warto pomijać.
Moje osobiste TOP 5
Oto moje osobiste TOP 5 rzeczy, których warto się uczyć po sześćdziesiątce:
1. Nowe technologie
Nie potrzebuję najnowszego smartfona z milionem aplikacji, ale internet i smartfon to moi sprzymierzeńcy. Rozmowy z wnukami przez internet, załatwianie spraw w ZUS czy banku – to wszystko ułatwia życie.
2. Otwartość na zmiany
W dzieciństwie w moim bloku były tylko dwa telefony i to na korbkę. Na rozmowę z wujkiem z Warszawy mama czekała dwa dni. A dzisiaj? Uczę się akceptować zmiany, które następują w życiu, nawet jeśli nie wszystkie mi się podobają. To ogromnie ułatwia codzienność.
3. Odpuszczania
Wiem, że to trudne, sama wciąż trenuję sztukę odpuszczania. Przyznaj, że w niektórych sytuacjach bardziej opłaca się machnąć ręką, niż udowadniać swoją rację. Moje nie zawsze musi być na wierzchu. Dzisiaj najważniejszy jest dla mnie spokój ducha.
4. Coś całkiem nowego
Taniec, joga, fotografia, język obcy, fizyka, historia sztuki? Gdy jesteś szóstką z plusem, to idealny czas na eksperymenty! W końcu kto nam zabroni spróbować czegoś, na co wcześniej nie mieliśmy odwagi ani czasu?
5. Dbanie o relacje
Umiejętność bycia z ludźmi wymaga ciągłej pracy. Warto uczyć się uważnego słuchania, empatii i cierpliwości. Relacje z bliskimi i przyjaciółmi to przecież nasz najcenniejszy skarb.
Czego ty się uczysz na emeryturze?
A Wy jak myślicie? Czego warto się jeszcze nauczyć po sześćdziesiątce? Czekam na Wasze propozycje w komentarzach!




[…] zakładać konta w mediach społecznościowych. Dzięki temu poznaję nowych ludzi i uczę się rzeczy, które kiedyś wydawały mi się zbyt trudne. Na początku nie było łatwo. Kilka razy coś źle […]