Wyjątkowa chwila
Pamięci Moniki Michel
Wiadomość o odejściu Moniki zastała mnie w teatrze. Nie pamiętam aktorów ani drogi powrotnej. W mojej pamięci została wyjątkowa chwila.
Tak wygląda szczęśliwa kobieta
Wiadomość o odejściu Moniki zastała mnie w teatrze. Nie pamiętam aktorów ani drogi powrotnej.
Myśli uporczywie wracały do wczesnej wiosny. Miesiąc wcześniej Putin zaatakował Ukrainę, pojechałam do hotelu, w którym skryli się uchodźcy. Gdy zobaczyłam Monikę, odetchnęłam z ulgą. Monika poszperała w zeszycie i wręczyła mi listę. Piżamy, rajstopy z klinem i koniecznie bieliznę, duże rozmiary dla Wery i jej siostry. O to mi chodziło!
Za kilka dni wróciłam z walizką na kółkach. Monikę zastałam w restauracji, piła kawę w kącie okrytej półmrokiem sali. Usiadłam po drugiej stronie, machnęłam w geście, pij spokojnie, mi się nie śpieszy. To nie była prawda, ale każdej z nas ta chwila była potrzebna.
Monika wpatrywała się w okno. Akurat stopniały śniegi i wiosna ruszyła do przodu. Popołudniowe słońce oświetlało jej twarz i białą bluzkę, reszta świata pozostała w cieniu. Kątem oka obserwowałam, jak zamknęła oczy i jak uniosła w górę kąciki ust. Od czasu do czasu sięgała po filiżankę i znów wracała do słońca.
„Tak wygląda szczęśliwa kobieta” – pomyślałam.
Zatrzymałam wyjątkową chwilę dla siebie. Pewnie ona też.
We wrześniu wysłałam jej skąpane słońcem szczyty gór i nadzieję, że niedługo też będą jej.
Za miesiąc wybrałam się do teatru.




