Zagracone mieszkania to zmora czasów dobrobytu. Doskonale wiem, gdzie ostatecznie kończą muszelki z Ustki i ciupagi z Zakopanego, bo likwidowałam już mieszkania teściów i mamy. Dziś, zanim wyjmę kartę płatniczą, zadaję sobie pytanie, czy naprawdę potrzebuję leginsy lub kolejny pojemnik na makaron? Nie chcę zostawiać po sobie śmietnika. Od kilku lat małymi krokami odgracam mieszkanie. Jak to robię, przeczytasz niżej.

Moje zagracone mieszkanie
Kilkanaście lat temu przeprowadziłam się do nowego domu. Pamiętam, gdy wypakowałam ubrania, na półce zostało jeszcze sporo miejsca, a wielka szafa w spiżarni świeciła pustkami. Zastanawiałam się, po co mi tyle przestrzeni? Po dwóch latach spojrzałam na te same półki i się przeraziłam — nie było gdzie wcisnąć palca. Luz w szafie zajęły nowe bluzki, spodnie a kuchenne pojemniki wysypywały się z szafek. Wtedy zdałam sobie sprawę, jak szybko można zagracić mieszkanie?
Zagracone mieszkanie — kłopotliwy spadek
Czasami odwiedzam ciocię, starowinkę. Siadam ostrożnie na rogu krzesła, które służy za wieszak na ubrania i stolik na gazety. U cioci można potrząsnąć kulą śnieżną z reniferem, ale ostrożnie, aby nie strącić drewnianej latarni lub kryształowego kota.
Zagracanie mieszkań to przypadłość starszych osób. Dlatego postanowiłam przyjrzeć się swoim nawykom, aby nie zamienić mieszkania w graciarnię. Czy ty też patrzysz na swoje mieszkanie krytycznym wzrokiem?
— Wszystko może się przydać — powtarzał mój teść, gdy do pudełka po lodach bakaliowych upychał instrukcje obsługi latarki. Większość skarbów moich teściów skończyła na śmietniku. Niektórzy organizują wyprzedaż garażową. To dobry pomysł?
Czym zagraciłam mieszkanie?
Przeszłam się po swoim domu i zrobiłam listę rzeczy zbędnych. Znajdziesz ją niżej wraz z instrukcją, co robię, aby nie gromadzić klamotów?
Czym zagaciłam mieszkanie?
💛 Ubraniami
Dlatego każdej wiosny gruntownie przeglądam szafę. Jeśli przez dwa sezony sukienki nie założyłam — przekazuję ją dalej. Nową kupuję tylko na wyjątkowe okazję, ale wybieram tylko taką, która nadaje się a różne okazje. Nie wchodzę na portale z ubraniami.
🧠 Pamiątkami z wakacji i nie tylko
Już nie przystrajam lodówki magnesami, nie zwożę muszelek i glinianych aniołków. Wystarczą mi zdjęcia, wspomnienia, czasami zabieram kamień do ogródka.
🌿 Kuchennymi pojemnikami
Nie spaceruję po stoiskach z kuchennym asortymentem. Pojemniki uśmiechają się do mnie z daleka, ale gdy pomyślę ile mam ich mam…wychodzę ze sklepu z pustym koszykiem.
📖 Pojemnikami po surówkach
Już nie kolekcjonuję tacek po serach, kubków po jogurtach i surówkach, ponieważ błyskawicznie zamieniają kuchnię w graciarnie. Poza tym stanowią zagrożenie pożarowe — znam taki przypadek.
👨👩👧 Przeczytanymi książkami
Co roku obiecuję sobie, że nie będę kupowała książek, tylko będę je wypożyczać. Niestety wytrzymuję do marca, czasami kwietnia. Nad tym punktem koniecznie muszę popracować.
Na koniec
Odkąd zlikwidowałam mieszkanie teściów, inaczej patrzę na swój dom. Im mniej klamotów, tym więcej przestrzeni dla mnie, a w przyszłości mniejszy kłopot dla moich dzieci. Nie chodzi tylko o wygodę i przestrzeń, ale także o Ziemię.
A Ty? Jak radzisz sobie z zagraconym mieszkaniem? Podziel się tym w komentarzu!
Do przeczytania!




